Miłość nie polega na wzajemnym
  wpatrywaniu się w siebie,
  ale wspólnym patrzeniu
  w tym samym kierunku.

Zbiór wierszy
Ani Wójcik
o tematyce miłosnej
i nie tylko

  :: Wiersze
  miłosne
  pozostałe
  English 


  :: Menu
  Strona główna
  O mnie
  Galeria zdjęć
  Mail


  :: Znajome strony
  grafiki Ani Tulei



Wiersze pozostałe



AUTOPORTRET   (29.08.2005)

Wciąż była...
Jak cień swój własny
Jak obraz bez ramy
Jak słowo niewypowiedziane
Bez pióra sam atrament
Jak kamień nierzeźbiony
Jak oddech wstrzymany
Marzenie bez podstawy
Jak list nieprzeczytany.


CZY WARTO...? (O NAS)   (13.11.2006)

Czy warto postawić swoje życie na jedną kartę...??
Wierzyć w coś tak mocno... i tak uparcie...
Z serca wyciskać resztki nadziei...
Choć ono suche niesamowicie...
    prawie wszystko przez oczy już wypłynęło...
Czy warto złudzenie trzymać w swych dłoniach...?
Z wspomnień i snów wygrzebywać coś
    co utkwiło gdzieś w nas...
I duszę zatopiło w marzeniach...
Czy warto wsłuchiwać się w myśli i czekać mimo bezsensu...?
Czy warto zaufać nadziei, która tyle razy skłamała...?
W cierpliwość się uzbroić, choć dla nas
    to zbroja niezbyt trwała...
Warto??? A pewnie, że warto!
Choćby dla samych siebie...
Przecież nie możemy żałować, że nie marzyliśmy o niebie....


BEZDOMNE MARZENIA   (27.10.2006)

A kiedy już nawet własny anioł cię zawiedzie...
I cienia nie zostawia twa postać...
A kiedy już nawet twoje drzewa zrzuciły swoje liście i grożą ci wichurą...
Nawet gdy słońce twarz odwraca, choć błagasz by oświetliło twe skronie...
I kiedy oczy wyschły i łzy zostały już tylko w twojej głowie...
I czujesz się najmniejszy na tym całym zakłamanym świecie...
I nie wiesz czy twoje bycie jest lepsze czy może... i sam już nic nie wiesz...
Kiedy myślisz o tym co dalej będzie i głowę chowasz w piasek...
Chowasz głowę... serce... myśli....może już nic w tobie nie zostanie...
To co wtedy??? Myślisz:... nie może być gorzej...
I ktoś podchodzi.... dotyka twojej twarzy.....
Uciekasz......
A on krzyczy:......nigdy nie rezygnuj z marzeń....!!!
A ty uciekasz....biegniesz przed siebie....
I rzucasz tylko słowa niedbale wypowiedziane
... to one ze mnie zrezygnowały!!!...



GDZIEŚ ZAWSZE ŚWIECI SŁOŃCE   (-)

Szukasz domu?
Przyjaciela, sprzymierzeńca, człowieka?
Pytasz dlaczego Twoje życie to samotna ścieżka?
Gdy zasypiasz wyciągasz ręce.
I tylko wiatr...
Tylko on jeszcze głaszcze Twe dłonie.
A słońce?
Gdzieś jest i będzie.
Nawet gdy nic już nie zostanie
ono będzie podmiotem.



WIĘC CO...?   (13.04.2006)

Więc co jest ze mną niedobrze?
Więc co jest ze mną nie tak?
...że ciągle brakuje mi czegoś...
...tak ciągle jak ciągły ten świat...
dlaczego wciąż szukam i błądzę?
...i wiem że czegoś tak brak...
dlaczego tkwię w tej przestrzeni
jak zagubiony w chmurach ptak?
Nie wiem...
Może te gwiazdy co celem nam stają się...
Metą marzeń...
To tylko w odległej galaktyce bieg...
Bezsensu...
I do nikąd...
Może dalej nie ma nic...
Może to tylko fikcja... dowcip..?
I tak w końcu przychodzi dzień.
Znikają nasze gwiazdy, a życie nie jest już snem.
Bo nic nie jest na zawsze...
Nic...
Ciesz się tym dniem.
I może jego oczy...
...to tylko odbicie mych...
I może to całe me ty...
to tylko cień najpiękniejszych naszych chwil.



JAK BYĆ PTAKIEM ?   (18.03.2005)

Czymże jest człowiek jeśli nie ptakiem
Mocno przywiązanym do gruntu?
Długość łańcuchów wyznacza nam szczyty
Z buntem czy bez buntu...
Jakim jest ptakiem?
Gdy patrzy w niebo
Boi się zrzucić kajdany.
Żyje tak sobie
Z każdym rokiem na coraz krótszy łańcuch skazany.
Potem umiera... wciągnięty w ziemię,
Bo oczek brakło w łańcuchu.
Umiera...
Jak niewolnik
Mocno przywiązany do gruntu.



GDYBY...   (-)

I kiedy już nic nie było
Tym, czym być dawniej chciało.
I gdy się marzenie skończyło,
A może czymś innym się stało.
Teraz... siedzę tu sobie,
Jak sucha trawa wśród rosy:
Myśli kim byłaby dzisiaj gdyby nie rosła pod wrzosem



A ONO JUŻ DAWNO SIĘ SPEŁNIŁO...   (-)

Gdzie jesteś najpiękniejszy śnie?
Wyżej na palcach nie stanę.
Zostaw ślady...
Bo już żyć nadzieją nie umiem.
Mój Boże ,
Ty, tutaj!?
Leżysz u mych stóp szczęścia zwiastunie?



OKALECZONY PTAK   (-)

Już nie latam.
Nieskończona przestrzeń wolności skurczyła się.
Mam tylko jedno skrzydło
więc nie latam.
Tylko tu na ziemi w grubą warstwę tęsknoty obrastam
i śnię o przestworzach
-mojej miłości.



CHCĘ DO DOMU!!!!!   (-)

Uciec,
Tak... odejść do moich kochanych marzeń.
Na ziemię,
Którą karmię łzami.
Tam, gdzie po gorącej kąpieli w promieniach słońca,
Będę tańczyć,
Słuchać pieśni wiatru.
Chcę do mojego królestwa.



UŚCISK RATUNKOWY   (-)

Tylko sen chciał jeszcze przytulić
Roztrzęsioną, nagą duszę.
Tylko marzenia mocno trzymały ją.
Nie mogły pozwolić by utonęła w morzu łez.



KRAINA SZCZĘŚCIA   (-)

Szeptał, że nie chce już patrzeć na nią,
Że ma dość tej psychicznie chorej rzeczywistości.
Już tyle lat szukał drzwi do krainy snów.
Znalazł!
W zielonej gęstwinie ziemskich włosów
Klamkę i klucz z napisem „ oddział psychiatryczny”.



ZDRAJCY   (-)

Wygnali ich...
Nakazali wariatom opuścić ojczyznę,
Porzucić dom kwitnących marzeń,
Przykryć nagie ciała,
Uwięzić duszę w kamiennej grocie zbędnych słów.



W WYMYŚLONYM OGRODZIE   (-)

Żywe iskierki szalały we włosach tego wariata.
Dotykany przez ukochane ręce...
Nie umiał powiedzieć dosyć
Kiedy marzenia zwalczały rzeczywistość.



CZŁOWIEK   (-)

Człowiek podchodzi
Człowiek patrzy
Człowiek nie wierzy
Człowiek dotyka
Potem...
Staje na skrzyżowaniu dróg.
Wybiera, podając rękę losowi
I prowadzi ten maszerujący oddział marzeń,
Zostawiając na kolejnych przystankach
Postrzelonych żołnierzy szczęścia.



WYGNANI Z KRAINY RZECZYWISTOŚCI   (-)

Rosnący mózg coraz mocniej napierał na kruche ściany czaszki.
Niedojrzałe myśli musiały opuścić dom.
Biedactwa, zostały skazane na opiekę lekkomyślnych marzeń.



PRZYPADEK CZY PRZEZNACZENIE?   (23.10.2006)

Tak jest jak jest... bo jest... czy być miało??
Czy jutrem kieruje wczoraj...
A może w jutrze nic wczorajszego nie zostało...??
Czy my szukamy zdarzeń, czy to one nas szukają...
Szarpiemy się z życiem....nie patrząc mu w oczy...
Ukryci przed szczęściem... tylko chwytamy je za nogi...
Ono się przewraca... bo iść już dalej nie może...
Upada...czasem skręci kostkę...
A my głupio pytamy:
Cholera, czemu nikt mu nie pomoże??
Szczęście jeszcze patrzy tylko błagalnie jak odchodzimy...
....
a potem wracamy po kilku potyczkach...
a jego nie ma... dawno wchłonęła go ziemia... czy może co innego...
i co???
Nici z przeznaczenia????



PIERDOŁY   (13.04.2006)

Nic nie umiem
Nic nie wiem
Niczego co mogłoby być czymś nie umiem wypowiedzieć.
Krzesło weszło mi w przestrzeń,
Filiżanka postawiła na swoim...
Spodku, co wcale nie chciał pod nią stać.
Nie... nie ma w niej kawy
Jak nie ma nadziei w nas...
Dookoła tylko butelki
Po wódce, piwie, naszych snach...
Anioł Stróż już nawet zrezygnował z nas.
Człowiek nie widzi człowieka...a liczy się cały świat.
Wszyscy chcą przetrwać życie, a nikt nie chce nim żyć...
Ciągle słychać o śmierci...
Tylko, że ważne jest jak być...
...a krzesło dalej tam stoi...
i spodek dźwiga ciężką dupę filiżanki...
i nic się nie zmieniło...
Idę spać... już bez słowa skargi...



ŻYCIE   (14.02.2006)

Nikt nie wie gdzie i po co....???
Jaki jest życia sens...
Ktoś stworzył świat, żeby nam dostarczyć męk.
Być może ktoś już był ...
Kto biegł....
Z jednego końca świata na drugi...
Być może poznał życia sens
Ale czy to prawda??... za dużo wszędzie łez..
Za dużo trwogi, zakłamania...za dużo życia...
Za mało prawdy.... za mało ...
Choć przecież wszystko wiesz...
Za mało wiary w siebie...za mało tego co w nas...
Za mało śpiewu kanarka, za mało szumi las.
Za mało wciąż uciekamy
Albo to świat za mało goni nas...
Za mało chwil, które każą być...
Za dużo monotonii...
Tak dużo dzieli nas.
Codzienność nam oczy zamyka....odciąga od tego co może byciem jest....
Rozbraja czas....a w chwilach takich, człowiek pyta gdzie ona jest....?
Jak widzisz wszystko to jakiś żart, cyrk??? Może fart....???
A może sen....???
Bo tak naprawdę czy ktoś/coś jest tego wart????
Dla kogo żyć , gdy życie bezsensem jest....???
Dla siebie....???
....mimo wszystko, chyba za dużo łez....



???   (3.02.2006)

Są takie dni..., gdy się nie wie co dalej będzie...
Kiedy wszystko jest błędem i wszyscy są w błędzie...
Są takie miejsca, gdzie by się odejść chciało...
Nikt nie wie gdzie...
Bo wszyscy wciąż wiedzą za mało.
Są takie łzy, które nigdy nie wypłynęły...
Tylko tkwią w nas...
Gdzieś w środku serce rozstrajają.
Są tacy ludzie...,
Za których by się życie oddało.
Dlaczego...??
Nikt nie zna odpowiedzi.
Nie było pytania...
... wciąż wiemy za mało...



CO DALEJ...?   (9.12..2005)

Chcę odejść...
Ale dokąd?
Przecież nie tam??
Bo tam też nie chcą mojej duszy zza krat...
Czy jest miejsce na ziemi, gdzie potrzebuje ktoś...
...mojego słońca i nieba.
Nie...
Wiem, taki los...
Czy jest serce, gdzie odcisnęłam swój ślad?
I słowa skierowane do mnie?
I myśli tylko o mnie?
Gdzie jest mój świat?
Jak jestem tu... to po co?
I gdzie powinnam być?
Dlaczego czas wciąż płynie...
I nie ma mnie...
Tamto to wrak.
Dlaczego ciągle szukam?
I trafiam jak kulą w płot?
I gdzie mogę znaleźć człowieka?
...
Wiem, taki los...



NIEPOKÓJ (O PEWNEJ MAŁEJ MIEJSCOWOŚCI, NIE GORLICACH...)   (28.11.2005)

Tak, ciągle tam wracam...
Gdzie gwiazdy przecież te same,
Gdzie trawa jak wszędzie zielona,
Słońce też wstaje nad ranem.
Bo tam, na tym skrawku świata
zostało wszystko co miałam.
Serce się tam zawieruszyło,
a w ciele pustka została.
Dlatego ciągle wędruję...
Szukam i błądzę w pamięci.
Przecież go nie odtworzę.
Jak żyć...
gdy serce gdzieś błądzi?
Może następnym razem,
gdy znowu wrócę w to miejsce...
odnajdę serce...
wróci ze mną...
i dla mnie...
wyrzuci wszystko z pamięci...



PO CO SĄ....?   (23.09.2005)

Są słowa...
o których nie sposób zapomnieć.
Są myśli...
świat o nich nie słyszał
tylko w duszy jest ich pomnik.
Są rzeczy...
które będąc prawdą, nigdy nią nie będą.
Są marzenia...
Nazwane obsesją błędną.
Są sny...
wstrzymywane przez tamę rozsądku.
Serce – nimi rozerwane...
A człowiek ?
wciąż szuka w tym wszystkim porządku.



ROZMOWA Z PLATONEM   (31.08.2005)

Coś co jest zawsze takie same...
nie może być starsze ni młodsze.
To co jest najpiękniejsze nie może być gorsze.
Czas idący na palcach...
nie będzie nigdy wiecznością.
Uczucie trwające w przestrzeni...
nie może stać się przeszłością.
Słowa niewydobyte wcale nie zaistnieją...
Milczenie razem przeżyte...
Czy może będzie nadzieją?...
Czy może stać się... gdy było?
Czy zaistnienie ma swą przyczynę?
I dlaczego w sensie istoty...
wszystko prócz nazwy ginie...?



LIST DO K......   (-)

Kochana moja!
Lato odchodzi jak sen,
Wygnane przez wrzesień.
...
Lato odeszło.
Wzięło Ciebie.
Wiem, już jesień.
I komu ja teraz to wszystko powiem?
Że dzień powinien być dłuższy,
Zupa była nie taka...
Wrócisz!?
Będę czekać wijąc sieć zmarszczek na twarzy,
Będę Cię wypatrywać dopóki na zawsze nie opadnie powieka.
Przyjedź!!!
Zostaw choć na chwilę tę lepszą część świata.



MODLITWA   (-)

Aniele mój!
Ty święty poezji patronie
Pozbieraj gwiazdy z moich ust
i oświetl nimi ziemię.
Niech ze splątanych ramion wyrosną skrzydła nadziei.
i może się wszystko zmieni
a może nic się nie zmieni.
Stanę wtedy przed tobą
Jak człowiek pokroju trzciny
Bo sama nie wiem co mówię
to moje usta zmyśliły.
Żelazem jestem, nie srebrem
i rdzą mi się głowa pokrywa.
Ból serce rozrywa,
że tak trudno być człowiekiem.
Proszę Cię tylko o jedno
Stój przy mnie jak Ona
Ty i poezja...
Nie pozwólcie bym w nieodpowiednie wpadła ramiona.
Aniele
W mych oczach rozkochany...
Amen



ZANIM   (-)

Nie miałam żadnych planów.
Nad ranem!?
czwarta...
niech ktoś wyłączy serce
-ten cholerny budzik.
piąta...
dopiero!?
Nie będę otwierać oczu.
siódma...
Pogrzeb znów
Świt zabił marzenia.
Dziś ???
Nie mam żadnych planów.

Już śpi dusza bosa.
Cicho...
Ukołysały ją wspomnienia



KONSERWATYSTA   (-)

On ciągle był,
Na tle zmieniających się krajobrazów,
Wśród spętanych żył świata,
Ciągle był...
Dotykany,
Głaskany,
Całowany,
Zdradzany,
Bity
Stał na plastikowym podeście,
Mówił do sztucznych kwiatów
Wciąż tak samo ubrany.



NADZIEJKA   (-)

Nie mogła zasnąć na czarnym łonie nocy
-przytuliłam ją.
Malutka
Wrażliwa
Chowałam ją w dłoniach.
Byłyśmy szczęśliwe.



NAJWYŻSZY   (-)

Najpierw ubrałeś jego duszę.
Uczyłeś: jak mówić,
   Kogo kochać,
   Gdzie iść.
Zaufałeś mu
-dałeś wolność.
Dostał te swoje cztery ściany...
Nikczemnik
Miał być artystą
-Otrzymał dłuto
...
znikło pod fałdami skóry.
Odebrał siebie światu
-utopił artystę purpurze krwi.
Widzisz!?
Następny cię zdradził...



NIC   (-)

Zdyszany los nagryzmolił coś tępym ołówkiem.
Zasnął.
Nie napoił serca
Nie dokończył wiersza.
W butach i płaszczu zasnął.



MORDERSTWO   (-)

Szept
Płacz
Trzask
Krzyk
Wrzask
Grzmot
.
.
.
Głucha cisza
Sen
śpiew
śmierć.
Dusza nie przeżyła kolejnego ciosu.
Straciła za dużo krwi.



CZTERDZIESTY ROK MŁODOŚCI (dla Taty...)   (-)

Cicho...
Czas zasnął utulony naszą kołysanką.
Rozciągają się nasze twarze,
Kurczą się nasze ciała,
A my wciąż jesteśmy młodzi,
Wciąż szalejemy po tej dziurawej scenie zdarzeń.



BEZDUSZNA   (-)

Czarne płótno zasłoniło twarz
Statyczną,
Szarą,
Zużytą,
Umarłą twarz bez oczu.



CZŁOWIEKU !   (-)

Nie mów:
Nie jestem szczęśliwy!
Wejdź w spółkę z życiem,
By na złotych nitkach
Podciągnęło kąciki twoich ust.



PRZYSZEDŁ...   (-)

By wśród zamglonej codzienności
Dostrzec jej niewyraźną twarz,
By pokłonić się nadziei,
Ucałować jej nagie stopy.
PRZYSZEDŁ...
Bo chciał usłyszeć jak Bóg mówi o niej :
"Oto matka twoja".
PRZYSZEDŁ...
By rozciągnąć w bezkresnym uśmiechu
Te skurczone, milczące usta.



ZŁAPAĆ DZIEŃ   (-)

Człowiek chciał rozbroić codzienność,
Zagłuszyć tę monotonną pieśń istnienia.
Roztrwonić przeznaczenie,
Stać się sługą teraz, robiąc wystawę przeżytych chwil.



CIEPLUTKA PRZESZŁOŚĆ   (-)

Iskierki tych fantastycznych chwil połączyły się.
Cieplutki płomień nie pozwolił duszy marznąć.
Skacowany ciągle szukał jej...
Zielonej wizytówki nadziei.



NIEBIAŃSKA APOSTROFA   (-)

Aniołowie!
Nadzy bracia rozkoszy!
Zburzcie tę przeklętą ścianę zasad!
Zniszczcie tych morderców nadziei,
Którzy uczynili twarz człowieka niepełnosprawną...
Ograniczyli ruch ustom.



OBLICZE PRZESZŁOŚCI   (-)

Twarz
Ciągle ta sama twarz...
Była materiałem,
Na którym dusz malowała autoportrety.
Mieszkaniem dla oczu,
Rozmazanym wspomnieniem
Ze snu brutalnie obudzonego serca.



PO TROCHĘ   (-)

Okryty czarnymi dłońmi nocy
Otworzył oczy duszy opuszczając powieki.
Dotykał rozpryskujących się marzeń.
Widział,
Jak ich drobne elementy
Wpadają do kolejnych godzin istnienia.
Poczuł...
Że całkowicie spełnione, nie będą miały znaczenia.



ATRAKCYJNE SZALEŃSTWO   (-)

Znużony racjonalista pragnął dotknąć szaleństwa.
Sparzony – zakochał się w ogniu.
Na zawsze został wariatem.



SKAZANY   (-)

W mieście naiwności,
W więzieniu zdarzeń,
W celi słów,
Pod blaskiem nadziei,
W koszuli kosmopolityzmu,
Kapeluszu wiary,
W monumentalnej twarzy,
Niebieskich oczach,
Pieśni czasu słuchał niewolnik marzeń.



PŁOMIEŃ   (-)

Czerwony
Jasny
Burzy ciemność
Zwycięża chłód
Jednoczy i zabija
Symbolizuje pokój,
a potem wywołuje wojnę.
Niszczy białe ściany serca...
a ono poparzone szaleje ze szczęścia.



ROMANTYK   (-)

Tańczył
Oplatając wzrokiem cudowny błękit.
Tańczył
Chwytając rękoma ciepłe łzy nieba.
Tańczył
Prowadzony przez drgającego
po lewej stronie przewodnika.
Tańczył
Z roztrzęsionym szczęściem
w centrum wszechświata.



TAŃCZYŁ...   (-)

Płynął we mgle spontanicznych uczuć.
Malarstwem dynamicznych gestów
głosił delikatny monolog poezji,
niewypowiedzianych słów zatopionych w melodii.
Prowadzony przez aktorów abstrakcyjnego teatru
przyrzekł pokorę swojemu sercu.



ZNUDZONY PRACOHOLIK   (-)

Złapany na przewinieniu czas
wyrywał kartki z dziennika świata.
Myślał, że rozciągnie pomarszczoną skórę.
Chciał zatrzymać swój rozwój,
Zasnąć...
Tylko przysięga Hipokratesa
nie pozwalała mu zdradzić pacjentów.



SZEREGOWY   (-)

Wystraszony człowiek
utkał sobie tarczę ze słów.
Walczył z ciszą.
Uciekał przed milczeniem,
by nie usłyszeć szeptu serca.
Nie zamykał oczu,
bał się odbicia swojej duszy.



OKALECZONY IRRACJONALISTA   (-)

Cicho przytulił się do ziemi.
Chciał uciec
przed wścibskimi spojrzeniami przyszłości.
Bał się tych listów zza granicy rzeczywistości.
Na dnie przestrzeni szukał kryjówki przed uczuciami,
Które drastycznie wygryzały jego serce.



ŚMIERTELNY EGOIZM   (-)

Zwierciadło życia
oddało zniekształconą twarz nadziei.
Podniósł kamień!
Jego metr kwadratowy wolności zanikał.
Zwierciadło życia nie oddawało już nadziei.
Brudne, zniekształcone nic nie oddawało.
Rzucił kamień!
Skorupy szkła znikały w sercach jego bliskich.
Gruby sznur drastycznie wgryzał się w białą szyję.
Głupiec!
Bał się wyczyścić zwierciadło – zniszczył je.
Bał się powiedzieć tak – mówił nie wiem.
Głupiec!
Chciał zniszczyć przeszkodę
zwiększając jej rozmiary.



NAIWNIAK   (-)

Cienkimi palcami chwycił grud ziemi.
Delikatna łodygą chciał dotknąć przestworzy.
Radosny odsłonił twarz
I uschnął zakochany w słońcu.



ŻYCZENIE   (-)

Sierpniowa gwiazda
uciekła z granatowych sieci nocy
by wpaść w serce człowieka.
I błądziła po zakurzonych jego ścianach
szukając nadziei.



NAMIĘTNOŚĆ KONTRASTÓW   (-)

Skruszony rozum upadł.
Znużony zrezygnował z leczenia duszy.
Pokochał tę wariatkę.
Umiłował jej wszystkie wady.



ROZPUSZCZONA MARIONETKA   (-)

Materialne używki zniszczyły duszę tej idiotki.
Egoistyczne cele zwaliły marzenia
ze sceny w realistycznym teatrze.
Głupia nawet nie zauważyła że umarła...
Tylko kroczyła z czarnym wieńcem na szyi,
Ściskając w dłoniach te cholerne banknoty...



ZA DUŻO TEGO BYŁO...   (7.02.2007)

Za dużo spontaniczności i za dużo marzeń nieśmiałych,
   którymi wyklejałam ściany...
za dużo było słów, które nic nie powiedziały,
   choć tak bardzo chciały...
Za dużo strachu, który wszystko zabierał, rozbierał do kości,
   a potem uciekał...
Tak dużo myśli się o mnie ocierało, cały czas być chciały
   choćby nawet niepotrzebne.
Tak bardzo to wszystko mnie przeszywało...tak bardzo...
   że już nie wiem kim jestem...
Tak bardzo próbowałam znaleźć to, co mnie znaleźć nie chciało...
Tak bardzo..., że zgubiłam to co miałam...
Czy szukanie wiatru w polu jest grzechem ?
Czy marzenia bezpodstawne to ucieczka ?
Może miłość bezwarunkowa też nie ma na tym świecie miejsca...
I może to co teraz o tym wszystkim myślę to tylko
   jakieś głupie "fanaberie" egoistki...
Może właśnie nikim innym nie jestem...
Bo tylko myślę, uciekam, szukam, czekam...
I żyję sobie gdzieś blisko, a jednak daleko od wszystkich...
Wierząc, że w końcu ktoś znajdzie to...i ja ... znajdę ...
Co najpiekniejsze...
chociaż nie błyszczy...



Życie cdn.   (21.05.2007)

I chociaż szlag trafił przeszłość, drzewa dalej szumiały.
Własny cień oko mi podbił, w portfelu tylko „miedziaki”,
A w bombonierce??.. chyba najgorsze czekoladki zostały...
W uczuć skarbonce, wiatr rozbija się o ściany..
Może to wszystko zostało ukartowane?
I może niepotrzebna ta cała wędrówka
wśród ciszy i po trupach....
Czyżbym skrót minęła przypadkiem?
Był przed znakiem? Za znakiem?
Jakim znakiem??
Bo co kieruje życiem?
nic? Czy nic może być znakiem?
Czy nic jest i było niczym?
A ty? Byłeś?
Czy to był sen wyjęty spod łóżka?
Z książek? Muzyki? Byłeś wszystkim? A może nad wszystkim?
A on? Czy on jest nim?
Czy może to czek na szczęście bez pokrycia?
To tajemnica?
Nie... chyba po prostu nieustający bieg życia...



MARZENIA   (24.01.2008)

Kiedy przyjdą podpalić Ci serce
I kiedy ściskają twoje marzenia....
... w butelce...
Czy jest coś takiego na świecie,
Co stymuluje do marzeń?
I odrzuca wszystkie lęki,
Mimo wszystko każe Ci walczyć...,
Czy są tacy ludzie na świecie,
Dla których wady są gwoździem...
A trumną zalety...
Z których ust nigdy nie usłyszysz: „Niestety...”
Czy są takie miejsca,
Gdzie chce się, a nie trzeba...
A może ziemia...
Nigdy nie będzie kawałkiem nieba...



TAK JAKBY... CHOROBA SERCA...   (19/20.10.2007)

Wiatr pojedyncze liście rozwiewa...
Niby jesień...a jednak zima...
Czyżby październik korzenie w grudniu zapuścił...
I nawet słońce ociąga się ze wstaniem...
Świeci czasem, ale tylko popołudniu
Tak jakby świecić nie chciało, ale musiało..
Zmęczone wracaniem do starej rzeczywistości..
Życie bieg zwolniło,
Wszystko znów ustaje...
I sprowadza się do jednego i tego samego wątku.
Istoty przeszłości, teraźniejszości, przyszłości,
Historii czyjegoś życia: bez końca i początku.
Nieustanna gonitwa za szczęściem moją duszę prześladuje,
A gdy już tam jestem i stoją naprzeciw niego...
Wszystko we mnie się odwraca i pasuje.
I strach mnie przeszywa...
Żeby samo nie uciekło przypadkiem,
Strach że go dotknę...
A potem wszystko stracę....
Tak jakby szczęście było nienamacalną częścią życia....
Tajemnicą, którą nie posiądziesz bez ryzyka.
A może psem , który szczeka gdy się go boisz...
Jest agresywne, bo nie jesteś gotowy,
Żeby go przyjąć i cieszyć się nim jak dziecko...
Takie jest szczęście...,
....a pierwsze co przychodzi do głowy na spotkaniu z nim, to ucieczka....
Dlaczego...??
Każdy dzień, chwila tak piękne w swej istocie....
Są dla mnie wyjątkowe, ale dopiero po zachodzie?
Tak jakby tylko wspomnienie pięknem było...
Serce już nie reaguje spontanicznie...
Czyżby moje serce zgniło??



WIERSZ O NICZYM   (8.06.2007)

Dobrze jest napisać raz w życiu wiersz o niczym...
Wiersz nie o tobie...nie o mnie
Bezsensowny i absurdalny
Nie o życiu, a z życiem...
Napisać parę słów niezrozumiałych,
W których znajdzie ktoś coś
Co nawet mi jest nieznane...
No właśnie...
Pewnie zadajesz sobie pytanie...
Po co??
Z czego wynika poezja,
która nie chce nic ukryć między wierszami,
w której nic nie jest przekazane..
A jeżeli nawet coś się wylało z serca na papier...
To może to być nadmiar niczego,
Które przepełniło jego ściany...
Więc lepiej sobie głowy nie zawracaj tym...
Co autor miał na myśli...
W tym wierszu się bardzo nie zatracaj...
Może to wszystko w nim napisane
to bunt przeciw poezji...
rozkrzyczany dzieciak, który ma dość szkolnej interpretacji...
oceniania i szukania podtekstów...
wyuczonych metafor i nieprawdziwych refleksji...
Poezja jest tańcem z uczuciami...
Każdy następny jest inny...
W zależności kto poda rękę i przed nią stanie...
Więc żyć jej dajcie...
I nie zakopujcie tworząc jakieś ogólnie przyjęte interpretacje.
A Ty co, Cię jeszcze nie uśpiło czytanie..
szukaj w każdym zdaniu tylko tego...
co jest w Tobie i tylko dla ciebie zostanie....



JAKA JESTEM   (31.01.2008)

Jestem jakaś taka niepraktyczna
Liryczna ?
Metafizyczna !?
Jakaś taka bez wyrazu...
Z wyrazem... ale nie od razu...
Jestem jakaś taka w szczęściu nieszczęśliwa...
Nieszczęśliwa czyli tutaj prawdziwa...
Jestem jakaś taka roztargniona
Spontaniczna
Zbuntowana
Zamyślona
Jestem jakaś... taka sobie...
Sobie samej przypisana
I Tobie...



TRUDNA SPRAWA   (19.05.2008)

Jak można zachować siebie?
Trudna sprawa...
Tak jak trudno zachować różę w stanie otrzymania...
Żeby nie zwiędła, nie uschła...
I żeby płatki dalej miała w stanie swojego posiadania...
Można ja zamrozić...
I lodu wciąż dosypywać,
Gdy inni zieją ogniem....
Można ją w korzenie ubrać....
Ale to już trudniejsza sprawa...
Czy możliwa??
Nie wiem...
Nie znam się na kwiatach....



"ŻYCIE" W ŻYCIU    (25.05.2008)

Co jeszcze walnie mnie w głowę ?
Co jeszcze wbije mnie w ziemię ?
Głębiej i głębiej i głębiej...
Aż zniknę...
i dusza zakończy istnienie...
kto jeszcze mnie oceni,
nic nie widząc prócz siebie?
Kto jeszcze mi nie pomoże,
Patrząc jak czołgam się w cieniu...?
Mój własny strach go rzuca...
I chroni serce przed słońcem...
Może dlatego, że spłonę...
Może wszystko co we mnie,
Co serce wypełnia bez reszty...
Może to już jest za bardzo gorące...
A jeżeli strach mi teraz dyktuje...
Jeżeli muszę wyjść z ukrycia...
Żeby ocalić dla Ciebie...
Tyle ile zostało... w życiu "życia"?.


TAK BARDZO...CZYLI NADWRAŻLIWOŚĆ   (4.06.2008/5.06.2008-północ)

Tak bardzo niepewna swego.
Tak bardzo przez siebie niechciana.
Tak bardzo pragnąca życia,
Tak bardzo śmierci oddana.
Tak bardzo przed światem ukryta,
Tak bardzo ludziom nieznana.
W myślach wciąż pogubiona
I z sercem mocno związana.
Ciągle z rozdartym wnętrzem.
Raz z głową w ziemi,
Raz w chmurach
Z szaleństwem wciąż tańcząca
W bezpiecznych marzeń murach.
O oczach ciągle błyszczących,
Mieniących się zielenią
I rękach często drżących
I nieustająco gryzącym sumieniu.



WIESZ...?   (po pólnocy, więc 15.08.2008)

Wiesz co?
Świat mnie cholernie rozczarował.
Ciebie pewnie też...?
Może gdybym nie starała się żyć z nim w zgodzie,
Nigdy by do tego nie doszło...
Chcesz dalej czytać?
...
Życie to rzemiosło,
Ludzie mają na nie sposób:
"Wstań, wypnij pierś i oczywiście się wyprostuj..."
A życie to sztuka ryzyka,
Sztuka czucia drugiego człowieka,
To skok spontaniczny, gdy serce mówi:"trzeba",
A w mózgu zakaz:
"Skacząc w dół, nie dosięgniesz nieba..."
Jeżeli przeżywasz to wszystko dogłębnie,
Tak bardzo, bardzo mocno...
Jeżeli nie chcesz się cofnąć...
Jeżeli nie uważasz, że Twoje życie
To jedna wielka "ściema"...
To nie możesz bać się śmierci,
Możesz jedynie bać się tego...
Że umrzec się nie da...



ŻYCIE cdn2.   (28.08.2008)

Co tamuje drogę do sukcesu?
Strach przed poniżeniem,
Strach przed jego brakiem,
Strach przed pragnieniem...
Co hamuje serce przed szczęściem?
Strach przed poniżeniem,
Strach przed jego brakiem,
Strach czyli pragnienie...
A może trzeba zwariować?
Dać się unieść pod słońce...
Oparzyć się...
Skaleczyć...
Być pokłutym przez kolce...
Może trzeba coś oddać, żeby mieć łakocie...
Może to nie Ty jesteś jeżem...
Może życie nim jest w całej swej istocie...
Rani Cię byś wiedział,
jak wiele znaczy, to co dostajesz...
Dostajesz żebyś umiał dostrzec,
Że życie nie jest "gówno warte"...
Nie jest...
Musisz tylko postawić na swoją kartę...
I wtedy będziesz jednocześnie dzieckiem i swoim rodzicem,
I wtedy wreszcie zrozumiesz, że to życie...
jest tylko Twoim życiem...



JAK ŚMIEĆ   (12.11.2008)

Życie to trochę pogoń za miotłą
Co sprząta ten świat...
Jednych sprząta a innych brudzi...
Niby świat bez wad.
Śmieci pozostają w kącie...
A gdy im w tym świecie źle...
To otwierają się na ludzi...
Czy to jest złe?
Bo śmieci nic nie wiedzą...
Dlaczego los ich puścił w kant.
I śmieci rozumieją, że świat nie jest bez wad
I może tylko śmieci istnieją i mają swój świat.
Co trwa....
Co trwa - wszystko minie...a może nie?
Ale czy to jest złe?
Chciałabym się mylić śmieciu!
Jeżeli miotła nie wciągnie....
Wciągnij do kąta mnie!!



PROWOKACJA   (16.12.2008)

Człowiek...
To jest taka instytucja....
Trochę głucha...
Trochę egoistyczna...
A co z tego wynika:
Znudzona, samotna i smutna...
Człowiek...
Jest trochę zmuszony do życia
W pogoni za światem....
Choć niby światem są ludzie....
Ludzie, w których dominuje hipokryzja...
Człowiek każdy z osobna, chciałby zmienić tak wiele...
I nic nie robi...
Bo sam przecież i tak nic nie może...
Bo życie to tylko ciasna studnia...
A przyjaciele...?
Oni nic nie wiedzą...
Dlaczego?
....
strach zamyka nam usta?
....
Ze strachu wynika właśnie...
Zakłamanie lub jak kto chce hipokryzja...



SAMOTNOŚĆ   (16.12.2008)

Nie lubię samotności...
Bo samotność mnie spłaszcza trochę....
A może bardzo....
Spłaszcza nie znaczy stymuluje obojętność...
Raczej poczucie straty...
Samotność nie jest obiektywna...
Jest jak cegła spadająca na przypadkową istotę...
Chyba że ktoś ją wybiera...
Wtedy jest gotowy by ją złapać...
A gdy nie jest...
I cegła spada na głowę...
To zaczyna wariować...
Bo mózg mu pogniotło...trochę...
Samotność jest jak niewola....
Jesteś więźniem własnej osoby....
Własnego ciała....
I myślisz ... o wszystkim...
I myślisz, bo nie myśleć się nie da....
Jeżeli jesteś rośliną jakiejś ziemi...
.....
To bez niej życia po prostu nie ma...



(NIE) JESTEM...   (18.01.2009)

Nie jestem....
Rozsądna,
Logiczna,
Mądra,
Obliczalna...
Nie jestem...
Dumna,
Pewna siebie,
Dobra,
Łagodna,
Banalna.
Nie jestem chyba nawet człowiekiem,
Jeżeli ludzie są tacy jakich poznaje...
Może jestem istotą ubraną w ludzkie ciało...
Czy jestem artystą,
Nawet jeżeli tak mało znaczę?
Nie jestem niezależna...
Nie umiem powstrzymać krwawienia serca...
I płaczę...
Może jestem bombą zegarową,
Która nie wie kiedy zegar stanie....
A może głupcem, który trzyma ją w ręce...
Jestem...
No właśnie... kim jestem?
...
Dłoń światu podałam?
Czy to on mnie za nią złapał?
...
Mojego życia droga?
Jest mi pisana?
Czy to ja ją wyznaczam?
Anka, bój się Boga!
Nikt tego nie wie...
...
Wrażliwość mnie opętała i trzyma mnie w objęciach...
Potem puszcza...
W twarz mi pluje...
Wrażliwość...niekonieczna....



ZAGUBIENIE...   (19.02.2009)

Tak mało optymizmu...
Potrzebuje go więcej....
Skąd go czerpać, gdy wszystko jest tak interesowne...
Beznadziejne i modne.
Skąd go czerpać, gdy w studni perspektyw na przyszłość...
Nędza...
Świat.......
Kto go konstruował?
... jest w nim tyle błędów...
Zapewne, gdyby ich nie było, nie byłoby sztuki....
Cokolwiek to słowo znaczy......
Wypełnia w życiu luki niewypełnione niczym.....
Kim ja jestem, że nadaje sobie prawo, żeby o tym pisać...?
Nikim...
Tylko człowiekiem...
Który niewiele rozumie
I próbuje żyć prawdziwie...
Ze skansenu uczuć wygrzebuje,
Coś co buduje jego ziemię...
Który chce tutaj coś zdziałać,
I znaleźć tego dobre imię...



SŁYSZYSZ...   (19.02.2009)

Co będzie jak wyjadę?
Będziesz czekał...
Będziesz chciał mnie zobaczyć?
A może moja nieobecność.......
To tylko brudne spodnie...........
Lub skarpetki odkładane do prania...?
Kocham Cię.....
Nie chcę tego w sobie stracić.........
Boję się, ale to nic nie zmienia...
Tak jakby to koniecznym było.....
...sprawdzian nas........
Wiem, że masz wielkie serce...
Mam nadzieje, że nie zgniło...
Egoizm..
Czasem aż wylewa mi się przez uszy....
Chciałabym, żebyś był tylko mój...
Słyszysz?



WSPOMNIENIA...   (29.03.2009)

Minął dzień...
Minęła noc...
Minął miesiąc...
Pół roku...
Rok...
Spadł kolejny deszcz,
Śnieg i grad...
Spadły nasze gwiazdy,
Które miały trwać...
Coś nam serce wypchało...
Potem je pomięto...
Coś je rozciągnęło....
Czasem coś przygniotło...
Parę razy pękło...
Może ktoś je skleił...
Ktoś inny zacerował....
Potem znów przeciekło...
....
I tak mijały:
Dnie...
Noce...
Miesiące..
Lata...
I cali jesteśmy....
Czujni na człowieka...
Ostrożni..
Schowani w najciemniejszym zakamarku świata...
Przyglądamy się życiu z daleka...
Raz z sercem na ramieniu...
Raz w gardle...
Innym razem w garści...
Z głową pod pachą...
I w innych miejscach gdzie można ją wsadzić...
Zaplątani w siebie...
Zaplątani w nas...
Zaplątani w życie,
Które miało zaplątać się w świat...



ANIELSKA WRAŻLIWOŚĆ   (19.07.2009)

Wrażliwość
to taka rana na sercu
nigdy nie bliźniejąca,
zamknięta tylko w słońcu...
wraz z deszczem się otwierająca.
To taka rana bez granic,
Nie daje się zlokalizować...
Czasem zamazana, zamglona...
Trochę jak łuna słońca.
Jedno co może na pewno:
To nas zdemaskować.
Wrażliwość
To trochę kalectwo,
Dziś życie utrudniające,
Kalectwo w XXI wieku,
Kalectwo bez podtekstu,
Kalectwo warte śmiechu...
Szrama na sercu... bez sensu,
Powstała cholera wie skąd.
To takie bycie artystą,
Przytulającym w życiu najciemniejszy,
Zakurzony, nieznany nikomu kąt.
To jakby droga do nikąd...
Patrząc na wyznaczony szlak.
Droga bez drogi...
W jedną stronę?
Kto wie?
..........
..........
Potępiana i niestrzeżona...
Nierozsądna,
I inne niebezpieczeństwa!
Aniołom obcięto skrzydła !
Ja obcięłam??
Nigdy w życiu.
Ja nie!



CO U CIEBIE (tak bez podtekstu)   (25.01.2010)

co tam u mnie?
a różnie...
nie "obejdzie się" bez koloru zielonego...,
bez słonej potrawy,
i bez trzech kropek w mojej korespondencji,
mego uśmiechu
w nieodpowiedniej chwili,
i zakochania bez pamięci...
co tam u mnie?
życie się zmienia,
i czasem krajobrazy,
a reszta ciągle ta sama...
Odpowiedź bez podtekstu.
hmm
"Co u ciebie?"
Pytanie retoryczne,
czasem zaawansowanie plotkarskie,
czasem socjalistyczno-demokratyczne,
a niekiedy obronne,
ale często probabilistyczne...
a czasem i inne być może...:
co u ciebie? Jesteś teraz sama?
nie?
a zaangażowana?
tak?
...
A wiesz musze spadać...
Najlepiej zaraz...
Kierunek - południe...
Tak bez podtekstu....



"TU"-"TAM" - gdzie moje miejsce?   (30.10.2009)

Byłam "tu"...
Potem "tam",
Znowu "tu"...
Później nareszcie "tam"...,
Ale ciągle "tu"puka mi w głowę
I "tam" gdzie jestem
brakuje mi "tu",
bo w tym "tu" mam serca polowę...
Więc jestem "tam"-kiedy wracam?
Walczę, by "tam"- "tu" się stalo...
Moje pierwsze "tu"...
Będzie mi go brakowało.
"Tam" pierwszym "tu" nigdy się niestanie..
oby kolejnym.
Jedno jest pewne:
W jednym z "tu" zostanę...



NADINTERPRETACJA   (10.11.2009)

Czlowiek:
niedoskonały
niezdecydowany
płaczący
naiwny
w gruncie rzeczy dobry,
ale nie bezbłędny
sprytny i niesprytny
wrażliwy
powietrzem oddychający
znany i nieznany
w czymś zdolny
w czymś innym niezdolny.
Pragnący...
Robot:
niby ten sam,
ale przybrał zewnętrzną zbroję
nie ma skóry,
no... czasem ma ją tylko w połowie.
Goni gdzieś tam, sam nie wiedząc po co
i nic nie wie... nic... z tego co człowiek
powie...
i zawsze śpi nocą
Czasem tylko ktoś próbuje go zmienić:
Krzyczy: Zostań tu gdzie ludzie!
I dalej kręci się to ...
mógłby ktoś pomyśleć, że robotów podudzie...
Wiesz co?
Dla ludzi jest ziemia,
choć są niewytrzymali i życia tak łatwo nie znoszą,
ale rozumieją, że żyją dla życia,
po coś..
Roboty wiodą życie spokojne,
ustabilizowane,
niezależnie od życia poukładane,
bez zmartwień,
istnienie dla przeżycia - różami usłane...
Uwierzcie, że więcej wyzwań, szczęścia, pazura...
daje nie zbroja, ale ludzka skóra...



MIĘKKA SKALA   (30.01.2010)

Świszcze nadzieja w płucach kiedy nabieram powietrza,
Gwiżdżą mi myśli w głowie, kiedy brakuje dla nich miejsca...
Wali mi serce w żebra, gdy nie mam dla niego czasu...
czasem pozbywam się życia sama -
takie wywalanie za drzwi siebie.
tylko co zostanie w środku?
...
czasem chciałbym zmienić to czego zmienić się nie da..
czasem chciałabym odejść od mojego dotychczasowego istnienia...
czasem myślę, że siebie zdefiniowałam...
a gdy myślę jakie wyrażenie do mnie pasuje....
...miękka skała....



MIŁOŚĆ - UZALEŻNIENIE   (30.01.2010)

Brakuje mi powietrza...
Uwięziona w swoim życiu,
stoję gdzieś poza nim...
W objęciach moich sukcesów, porażek,
problemów, smutków, radości...ktoś jest?
Przecież ja nie...
dla mnie nie ma w nich miejsca...
Gdzieś jestem na uboczu...
ściskając w dłoni swą dłoń...
I patrzę jak moje życie przejął ktoś...
Ktoś przejął mój ląd!
Płaczę...chcę odzyskać swój świat.
Nikt się nim tak nie zaopiekuje - jak ja.
Dlaczego nic nie robię?
Dlaczego nie mogę w mordę dać?
Bo patrzę i oczom nie wierzę...
Nie wierzę...
Tam naprawdę jest twoja twarz...?



ILE RAZY   (16.02.2010)

Ile bólu trzeba wytrzymać?
Ile błędów popełnić?
Ile okazji przepuścić?
By czuć życia głębie...
By się go nie bać
i trzymając je w objęciach,
zatańczyć na tle nieba...
Ile serc trzeba złamać?
Ile razy pokaleczyć swoje?
Ile razy się trzeba rozmazać?
By zrozumieć, że to życie jest moje...
a tamto twoje...
Ile razy się trzeba zgubić?
Ile razy zrobić coś nie tak?
Ile razy zabłądzić?
By zrozumieć, że jest wiele dróg,
ale ja wyznaczam swój szlak,
nowy szlak...
Ile razy muszę się "wkurwić"?
Ile razy mam w mordę dać...
Ile razy tłumaczyć,
że moim życiem nie kierujesz ty,
tylko ja....



KTOŚ TU JEST?   (27.03.2010)

Ktoś tu jest?
Ktoś przyszedł?
Nie nikogo nie ma...
To znaczy,
niby jest...
No my jesteśmy,
My ludzie...
My...Ziemia...
A reszta?
Jaka reszta?
No moje podwórko...
Podwórko pod chmurką
bzdurną chmurką,
chmurką - bzdurką?
Cóż za krajobrazy...!?
A ziemia ciągle ta sama...
No bez obrazy...



WY   (27.03.2010)

Ty jesteś...
A ty nie...
Ty jesteś moim życiem,
A Ty moim banalem,
Ty moim szczęściem,
a ty odziedziczysz mój spadek...
Ty będziesz mi drogą,
A ty dostaniesz me serce,
Ty kopniesz mnie w dupę,
a ty w zadek, niby to samo, ale czy można chcieć więcej?
Ty otrzymasz moje marzenia,
a ty po nich opakowanie...
Ty z kolei paczkę fajek...
A tak w ogóle,
czy kogoś z was obchodzi, choć trochę,
co ze mną się stanie??



DO DZIEŁA   (27.03.2010)

Nie rezygnujmy z marzeń
Zabierzmy się za nie.
Zbudujmy dla nich scenę.
I niech się stanie to...
Co?
No to co się stanie...
Rozbierzmy się z problemów,
Oczyśćmy z nieróbstwa, lenistwa i narzekania
Wyrzućmy z siebie wszystko,
splećmy swoje ręce..
Co?
Mało?
Czy teraz trzeba nam więcej??



RAJ DLA SKRZYDLATYCH   (28.03.2010)

A ja czuję, że mogę...
Chyba mam skrzydła,
może trochę zniekształcone,
bo zawsze mnie niosą nie w tą stronę...
I wiem, że jest nas więcej...
skrzydlatych mutantów....
Dzielą nas ludzie, przestrzeń,
temperatura, długość palców,
rozmiar buta, ocean, skóra....
Ale wszyscy odlatujemy
nie myśląc co będzie nazajutrz,
Szukamy ciepłych krajów...
Będziemy błądzić, szybować...
Chwilowo rezygnować,
By wrócić znów na Ziemię..
Będziemy szukać swego miejsca znów...
przez lata.
We wrześniu, kwietniu, maju,
aż w końcu wylądujemy gdzieś...
Nie martw się...
Spotkamy się tam...
W naszym raju...



NA GAŁĘZI   (12.10.2010)

Na cieniutkiej gałęzi zawisłam...
I "dyndam się" na niej.
Tak, "dyndam się",
dookoła wszystkiego wiruję.
Nie umiem się wyprostować,
więc siedzę dalej...
lub raczej wiszę...
jak pranie na cienkim sznurku,
niedbale powieszone,
niewyżymane,
pomarszczone...
Siedzę tak, bojąc się ruszyć
i serce trzymam daleko,
w wyciągniętej ręce, blisko pnia,
bo jest grubszy.
Ja mogę spaść...
tylko niech serce nie pęknie!
Strasznie mi niewygodnie,
buty już pospadały.
Zaraz marzenia w dół runą...
Tylko nie na skały!
I siedzę...nie mogąc się ruszyć,
myślami jeszcze wędruję...
...Będziesz dalej się gapić?
Może mnie uratujesz?
Chcesz dalej czas tracić?



WALCZ!   (12.10.2010)

Życie jest...
cholernie zaskakujące
Dla tych co walczą...
Życie jest jak kalejdoskop,
zmienia się...
z ruchem palców.
Życie daje szansę,
gdy takiej szansy trzeba...
Życie nie jest banalne,
Ale jest tylko krok...
.
Banalnie banalny
krok od nieba.



TRÓJWYMIAROWO   (21.12.2010)

Gdybym mogła się odbić od Ziemi
I wzbić się w przestrzeń,
daleką, najbardziej obiektywną,
Chciałabym zobaczyć gdzie jestem...
w mojej rzece, czy poza tą rzeką?
Gdybym mogła się odbić od życia
i wskoczyć prosto w chmury,
nie opuszczając tego co na dole,
być na górze dołu,
czy też w dole góry..
Zrobiłabym to od razu,
żeby przekonać się,
że wszystkie te blizny na sercu,
marzenia niezrealizowane,
powodują wiry, ale to bzdury...
Oddycham, więc żyje,
Czuję więc jestem,
a reszta?
Reszta istnieje gdzieś jeszcze,
nie każ mi odejść......
Gdybym mogła nie czuć,
nie rozumieć...
tego co dzieje się tu ...
teraz, zawsze...
i ciągle bez przerwy...
byłabym lekka jak piórko...
i zamiast płynąć, dążąc do brzegu,
Istniałabym, latała....
Byłabym latawcem....
Latawcem zerwanym ze sznurka,
błądzącym wszędzie i nigdzie...
Latawcem, w który wiatr lubi dmuchać...
Bezpańskim wariatem na wietrze...
tańczącym z sobą samym latawcem...



CHCIAŁAM TYLKO   (16.01.2011)

I co?
...
Możesz śmiać się mi w oczy...
I nawet uderzyć mnie w twarz...
Możesz mówić kłamstwa i gubić się w nich.
Możesz bombę zrzucić,
ale nie skrzywdzisz mnie w pełni...
zniszczysz siebie i nas...
Możesz rzucać cegłami,
z których zbudowany miał być Twój dom.
Możesz mówić, że to ja...
Ja tylko patrzyłam jak idziesz pod prąd...
I podałam Ci rękę,
ale nie chciałeś jej chwycić.
Sama się pogubiłam...
Chciałam tylko uratować Ci życie...



HIPOKRYZJA   (15.10.2010)

Gdybym będąc sobą...
mogła być w tobie:
byłabym lepsza,
mądrzejsza,
bardziej zdecydowana,
spokojniejsza...
Gdybym będąc sobą,
była jednocześnie tobą,
byłabym zagubiona,
swoimi I twoimi myślami gwałcona,
samowystarczająca I niepotrzebna,
dobra ,ale zniekształcona...
Będąc sobą I tobą
byłabym między dwoma,
a może tysiącami światów rozwleczona...
Ja nie chcę...
A ty chcesz być dla mnie mgłą?



ILE ZA KAWAŁEK TĘCZY?   (15.04.2011)

Ile chcesz za kawałek tęczy?
Ile ? Boże...
Co mam zrobić by mój świat,
nie był aż tak mokry,
niedoskonały, niespokojny...
Żeby nie lało jak z cebra dzień w dzień,
żeby słońce nie przynosiło czarnej chmury...
Nie mam siły już błądzić i szukać,
czegoś co nawet nie wiem czym jest...
Nie mam siły też wierzyć,
...że ma to jakiś sens...
Nie umiem też już marzyć,
tak jakby zżarło mnie coś.
Nie wiem dlaczego mój dom stracił mury...
Nie wiem teraz nawet gdzie jest on...!?
Boję się jutra jak ptak ze złamanym skrzydłem,
gdy zima wżera się w kark.
Boję się jutra jak nigdy,
a najbardziej że będzie: jutra brak...
Boję się ludzi
I jednocześnie gdy nie ma ich,
Boję się siebie w samotności...,
swoich marzeń,
pragnień, spełnienia,
że nie robię tego...
czego ty byś chciał...
Boję się, że moje życie
nie znaczy nic więcej niż nieudany żart..
Swojego strachu się boję
I życia daleko od twych wad.



CZASEM...   (26.04.2011)

Czasem zapominam marzyć,
jak gdyby ktoś mnie stłukł.
Czasem zapominam gdzie jestem...
I kim jest prawdziwy Bóg.
Czasem nie czuję nic więcej,
tylko ten cholerny ból...
Czasem tobie uciekam,
biegnę na ślepo, by dotknąć chmur.
Czasem zamykam się w klatce
zbudowanej z twoich rąk,
by ukryć się przed światem zamazanym,
zniekształconym jedną moją łzą...
Czasem też się buntuję,
gdy serce łamie coś...
gdy sobie przypominam,
że ograniczam swój ląd,
że ciągle niczym innym
tylko ptakiem jestem...
który sam pozbawia się nieba
i z klatki robi swój dom...
więc jestem niespokojna,
nie spię,
wyglądam zza twych rąk
wtedy ptak we mnie krzyczy:
"Proszę, uwolnij mnie stąd!"



DNO   (27.04.2011)

Rozwaliłeś nasz świat,
bo nie umiałeś słuchać...
Rozpieprzyłeś nasz dom,
bo miłość dla ciebie znaczyła tyle,
że mogłeś wytrzeć nią dupę...
Rozerwałeś nas,
bo stałam się dla ciebie meblem...
Który nie ma prawa liczyć na nic,
musi tylko służyć...
Gdy krzywo stoi, albo skrzypi...
można go kopnąć,
walnąć młotkiem...
Czasem z pięści dostaje...
A jak się już do niczego nie nadaje,
można go wyrzucić...
Zgniotłeś mnie bardziej niż samotność
płaska jestem, bez kości...
Nie wiem o czym jeszcze marzyć,
czego mogę chcieć...?
Chociaż bardzo się staram...
nie umiem się podnieść...
Nieważne...
Teraz myślę tylko o tym,
że muszę wstać i biec...



Łzy strach i wiatr   (29.08.2011)

Kiedy słońca nie widzę przed sobą...
Nawet nie wiem czy gdzieś jest,
Błękit nieba też w chmurach tonie,
Nie wiem kiedy, i czy, zaczął się dzień.
Kiedy kwiaty nie kwitną dla mnie,
Nie kwitnie żaden kwiat.
Wszędzie widzę chwasty...
Bliski jest mi zimny wiatr.
Czuję jak przenika przez ciało,
czuję jak dmucha mi w twarz,
Nie, nie czuję nic więcej,
pusto...
wszystkiego mi brak...
Gdy marzenia obcy wiatr przegania,
a w mych oczach nic,
łzy i strach...
Tkwię gdzieś w obcych przestrzeniach,
sama nie wiem gdzie i jak...
Ciało tkwi...
co dzień coraz lżejsze.
Tak, ubywa mnie z każdym dniem,
Nie, nie jestem tym zimnym powietrzem.
Po prostu, chyba już nie ma mnie w nim...
Ciało - bezosobowy wrak,
Więc gdzie jestem ja?
Nie, nie tu,
Nic tu nie ma w tym martwym mieście,
tylko łzy, strach i wiatr...
....
A ja przytulając marzenia,
cicho śpię w moich snach.



SAMA   (20.05.2012)

Poszłam nad rzekę...
i się zatrzymała...
Rzuciłam kamień,
woda nie drgnęła.
Wiatr gdzieś przystanął...
A ja patrzyłam,
nie widząc swojego odbicia...
Stałam,
na nic się gapiłam,
podobno płakałam...
Nie wiem...
matowa tafla nie zareagowała,
Jak brudne szkło...
i nic po spodem...
Ja ciała nie czułam,
tylko serca bicie...
i brak...
brak szumu wody,
brak wiatru,
brak życia...
Wszystko, przede mną pouciekało...
Tylko moim sercem samotność poruszała...
Ja na nic się gapiłam...
i stałam...
podobno płakałam...



K****   (8.01.2012)

Wczoraj dłonią dotykałeś jej skroni,
uśmiechałeś się,
przytulałeś ją...
Dzisiaj leży śmierć na twej dłoni...
Biały obłok otula Twą skroń.
Wczoraj oczy błyszczały Ci ciepło
i wrażliwość nie dawała Ci spać.
Dzisiaj leżysz z nieruchomą powieką,
promień słońca z nieba ktoś skradł...
Wczoraj jeszcze żartowałeś z nami,
wczoraj jeszcze Twój był świat.
Dzisiaj echo niesie Twe słowa,
dzisiaj wieje zimny wiatr...



GRA   (24.11.2011)

Ludzie chodzą,
ludzie przechodzą,
wchodzą,
wychodzą,
podchodzą,
przychodzą,
odchodzą...
Bawią się tym,
jak ja słowem...
Bawią się życiem,
tym, że coś znaczą...
Tobą i mną się bawią,
Bawią się nawet sobą...
Igrają z sercem,
walczą z ciałem,
czas oszukują,
gubią marzenia,
bez śladu znikają,
A potem...
pytając dlaczego,
płaczą...



ODERWANA   (8.12.2011)

Kiedy myślę o jutrze,
jest dzisiaj.
Kiedy chcę być dzisiaj,
jest jutro.
Kiedy głowę zatapiam w marzeniach...
i nie wiem...
że najważniejsze to co jest już...
Kiedy jestem nie myśląc wcale...
czarny welon zasłania mi twarz
i nic nie ma..
Ja na twardej skale,
pustka...
Czekam na cud...
A gdy myślę z odkrytą twarzą
i nie czekam na żaden znak,
wtedy przychodzicie jak hieny,
by zabrać mnie w prawdziwy świat...
I nie wiem co mam począć...
Nie czekać na żaden dzień?
Żyć tu i teraz?
A welon?
Zostanie...
Ciężko mi z nim...



BEZ TWARZY   (8.12.2011)

Czy umiem kłamać?
Umiem...
Gdy nie patrzysz mi w oczy,
gdy słowa na wiatr wyganiasz,
nie rozumiesz mojej rozpaczy...
Czy umiem kłamać?
Jest ciężko...
Gdy kłamstwo od środka zżera...
Skrzydła podcina...
...
wtedy zostaje już tylko ziemia...
Ja się tu nie nadaje,
by po niej spacerować,
biegać, stać, tańczyć,
czy leżeć...
Uwielbiam latać w przestworzach...
Czy umiem kłamać?
Nie chcę,
to chyba niekonieczne...
By żyć, potrzebuje trzech wymiarów...
Nie, nie chcę żyć bezpiecznie.
Skrzydeł nie mogę łamać...
Choćbym miała się sparzyć,
będę jak Ikar szybować...
Na ziemi...
umarłabym bez twarzy...



ZAPACH POMARAŃCZY   (27.09.2012)

Gdy tak myślę,
czekając na słońce...
Gdy słyszę tylko tykanie zegara...
Tak...
Już grubo po północy...
Jestem jeszcze wczorajsza...
a jutro..?
będzie zaraz...
I tak myślę...
o psiakach bezdomnych
kotkach, którym przyszło zaginąć...
o kamieniach,
które znoszę bez końca,
żeby trwać, żyć...
i nie zniknąć...
W końcu zwykle dochodzę do sedna...
sedna sprawy - mojej przyszłości...
Buduję fundament bez przerwy,
Powód?
zapach pomarańczy...
Próbuję go dosięgnąć....
Więc znoszę to co mogę,
buduję...
w chaosie, w samotności...
Ciągle walczę ze sobą,
nie chcę zwiędnąć....
Nie wiem czy dobrze robię...
czasem na nim tańczę,
z nadzieją że urośnie...
Ale coś go niszczy...
ludzie czy pomarańcze?
....
Czasem oblewam go łzami,
czasem zatapiam w nim oczy...
Mój lichy fundament nic nie znaczy,
gdy nie mogę w nim poczuć....
odrobiny szczęścia,
w cieniu pod kamieniami,
....
i mojego zapachu...
zapachu pomarańczy...



SĘPY   (7.12.2013)

Cztery ściany dookoła...
Ja wśród nich
Cztery głosy mówią do mnie...
Ja? Chcę wyjść!
Znowu sępy się zleciały
Gdzie mam uciec?
Nim rozszarpią moje ciało...
potem duszę...
Nim zagarną to co chcieli...
Nic nie oddam..
Choćby piekłem mnie straszyli....
Prędzej w kamień się zamienię...
niż się poddam....



LIST   (7.02.2014)

Może te oczy wpatrzone...
nic nie znaczą...
Może te myśli, które płaczą,
nie płaczą - ale spokojnie żyją
ze swoją stratą... i patrzą...
Może to marzenie...
które wypalało Twoje serce...
zniknęło... - a może chcesz więcej?
I pewnie nic nie jest na swoim miejscu,
a Ty się dziwisz, że istniejesz...
I czekasz...
Przecież masz nadzieję...
Jak siostra z Tobą została...
nic nie wiedziałeś,
nie zauważyłeś,
a ona wszystkim się stała...
Nadzieja stała się biletem
do jutra.....
a może jutro nie istnieje?



POMOC   (20.10.2015)

Masz szanse na życie,
a on nie...
I chciałbyś oddać część swojego...
Czy on chce?
On nie chce Twojego życia,
uwielbia to co Jego...
I chce być sam ze sobą...
we dwoje...
A Ty stoisz jak głupek,
chcesz mu pomóc...
Jak głupek...
bo chcesz uratować życie,
choć zdjąłbyś gwiazdkę z nieba,
nie jego...
tylko swoje...



TAKIE TAM ROZPYCHANIE   (1.12.2016)

Nie ma miejsca dla Ciebie?
Myślisz,że dla mnie jest?
rozpycham się łokciami,
taki świat i taki gest...
Rozpycham się łokciami,
by nie odpaść wśród Was,
rozpycham się łokciami....
tylko by być - by z Wami trwać...
Rozpycham się łokciami,
i nie dotykam Was,
Rozpycham się łokciami...
no dobra...bo tak chcę...
Rozpycham się...
Może zauważysz mnie...
Rozpycham wszystko od siebie,
żeby znaleźć swój świat,
kiedy wszystko rozepnę - jest latwiej...
a może nie...
nnoo dalej rozpycham...co??
Mam gest !?
Nie??



A KIEDY...   (28.01.2017)

A kiedy wiatr wieje mi w oczy?
I nie rozumie mnie cały świat...
W głowie zatacza się Twoje imię...
a noc nie pozwala mi spać...
I kiedy nawet chcesz odejść...
I mówię Ci idź!!!
To nie jest do końca prawda...
To nie tak miało być...
Jak Cię wyganiam,
Chcę żebyś został....
Daję Ci kopa, żebyś poczuł...
Jak bardzo Cię kocham...
Potrzebuję Ciebie...
Jak powietrza...
Często go szukam,
czasem się gubię...
gdzie jesteś.??..



************

Copyright © 2010 Anna Magdalena Wójcik
Wszystkie prawa do tekstów zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów bez wiedzy i zgody autorki zabronione.