Miłość nie polega na wzajemnym
  wpatrywaniu się w siebie,
  ale wspólnym patrzeniu
  w tym samym kierunku.

Zbiór wierszy
Ani Wójcik
o tematyce miłosnej
i nie tylko

  :: Wiersze
  miłosne
  pozostałe
  English 


  :: Menu
  Strona główna
  O mnie
  Galeria zdjęć
  Mail


  :: Znajome strony
  grafiki Ani Tulei







Kilka słów o mnie...



15.01.2007
Kim jestem??? No tak, przydałoby się odpowiedzieć na to pytanie...a może na pytanie czy jestem??? W moim przypadku odpowiedź jest bardzo trudna...i brzmi : staram się być i szukam siebie... przez te wszystkie miłości, marzenia, znajomości, zainteresowania, przez każdego człowieka, którego poznałam, szukam siebie...po prostu nie chcę kiedyś obudzić się i stwierdzić, że mnie nie było...że to całe moje życie to jakiegoś rodzaju wegetacja... to jest chyba najgorsze co może nas spotkać i chyba tego się najbardziej boję...a miłość??? Piszę o niej dużo, ale tak naprawdę sama nie wiem czym ona jest...i czy to już to...czy jeszcze nie...ale czy ktoś z nas tak naprawdę wie...uczymy się przez całe życie... wszystkiego.
Nie wiem co napisać o sobie, jestem jakimś dziwnym połączeniem człowieka ze zdolnościami do nauk ścisłych z humanistą, oczywiście humanistą amatorem...., ośmielam się nazwać humanistą człowieka wrażliwego, spontanicznego (najpierw robi, potem myśli...), którego głowa pęka od marzeń... bo takim człowiekiem właśnie jestem...chyba..., za takiego siebie uważam.... Ktoś bliski mojemu sercu w przypływie złości podsumował mnie: " ...ciągle wierzysz w cuda i kiedyś tego pożałujesz....to twoja największa wada, bo w tym świecie ich nie znajdziesz..." .To prawda, ciągle w nie wierze...a wad mam dużo więcej...ale one akurat zostaną tajemnicą moją i tych co mnie poznali..., a wiara w cuda: czy to wada?? Chyba nigdy nie przestanę w nie wierzyć i w to, że ta wiara sprawia, że marzenia nawet te, które nie mają najmniejszych szans na spełnienie, spełniają się. Czasem wtedy, gdy to nastąpi nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy...
Te wszystkie wiersze są częścią mnie, może to nie jest jakaś rewelacyjna poezja, może w ogóle tego nie można nazwać poezją... Dla mnie jest to pewnego rodzaju pamiętnik moich własnych przeżyć, uczuć, które w jakiś niesamowity, dla mnie też niepojęty sposób zostały utrwalone. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale piszę i gdyby nie moi najbliżsi te wiersze nigdy nie byłyby ogólnodostępne. Wbrew opiniom wszystkich, którzy czytając je uważają mnie za pesymistkę, może nie do końca da się z nich wyciągnąć to co najważniejsze - moja wina, uważam że życie to jest najpiękniejszy dar jaki został nam ofiarowany, a jego nieprzewidywalność, nadzieja na kolejne jeszcze piękniejsze chwile i dostrzeżenie tych naprawdę fantastycznych to coś co sprawia, że wszystko ma sens, tworzy jakąś całość, którą po prostu trzeba dopełnić przyszłością niezależnie od tego czym ona będzie, zresztą tych "cieplutkich chwil" na pewno nikomu nie zabraknie. Rzeczy to są oczywiste, ale i tak chciałam o nich przypomnieć...
Co jeszcze mogę dodać??? Uwielbiam zupę pomidorową, gołąbki, pstrągi, które tylko mój tato umie przygotować, mamę gdy mówi do mnie: "Anusiu", pewne odosobnione miejsce - stamtąd najbliżej mi do gwiazd, kiedy Jadzia z ciągle dziwnym dla mnie akcentem wypowiada sławne: " No Anka", moją kochaną Kasię, która nigdy nie zawodzi...kolor zielony...taniec...teatr od każdej strony...dziki jazz ;)iii........... i ciągle trzymam w sercu słowa mojego tatusia: "...jak coś nie przyprawia ci skrzydeł...to olej to..". Z "olewaniem" mam problem...a "skrzydeł" dalej szukam....wierzę całą sobą, że w końcu znajdę takie, które to wszystko uniosą...
Pozdrawiam wszystkich, którzy dotrwali do końca tych moich wypocin ;)

30.03.2017
No i minęło jak z bicza strzelił dziesięć lat od kiedy otwarliśmy moją stronę internetową.
No i zastanawialiśmy się ze Zbysiem - moim przyjacielem, z którym działam w tych kwestiach, że może jest za brzydka, nieaktualna - za prosta...
ale, po co mieliśmy kombinować ( nie mieliśmy czasu na to) - i tak chodzi tylko i wyłącznie o treść, jeśli ona się sama nie obroni - to nic jej nie obroni... bo akurat wiersze aktualizowaliśmy tam często...
Jeżeli chodzi o skrzydła - znalazłam je i razem z moim mężem jesteśmy jednym wielkim motylem - bardzo kolorowym (można też nas nazwać niesfornym aniołem)...
Dalej lubię gołąbki i zupę pomidorową, a mój tatuś i moja kochana mama dalej zajmują dużo miejsca w moim sercu, musieli się trochę przesunąć, bo doszedł mój mąż:
teraz nazywam się Anna Wójcik-Augustyn...
Teraz mój cel jest trochę inny - już nie szukam siebie (no dobra czasem jeszcze się zdarza - nie pisałabym nadal gdyby tak nie było...), ale otacza mnie dużo wsparcia i miłości, dlatego chcę pomóc tym, którzy tego nie doświadczyli...- i pokazać im że to jest piękne....

************